Chyba większość moich „projektów modelarskich” zaczyna się od tego samego założenia:
to będzie szybka akcja zakończona spektakularnym finałem.

Gdy przyszło do pierwszego sklejenia nowego Hurricane’a Mk I w skali 1/48, od razu wybrałem najbardziej malownicze malowanie. Wydawało mi się, że efekt będzie szybki, lekki i… oszałamiający. Poprzednie trzy modele poszły chyba w dwa tygodnie, i tego się tutaj spodziewałem.

Dwa miesiące później mogę pokazać model wymęczony czasem, ale wciąż zadziorny. Taki, który po prostu wymagał więcej pracy i cierpliwości, niż pierwotnie zakładałem.

Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Mnie spodoba się jeszcze bardziej za jakiś czas — kiedy przestanę być z nim „opatrzony” i zobaczę go na nowo, świeżym okiem.

Jeśli chcecie poczytać więcej o samym modelu — opisałem to szerzej na blogu armahobbynews.pl, link poniżej.
A jeśli macie uwagi, pytania albo inne spojrzenie — zapraszam do rozmowy. Dyskusje wokół modeli bywają czasem ciekawsze niż sam moment postawienia go na półce.

Zobaczcie też dyskusje na Britmodeller: link

Zmęczony wojną Hurricane Mk I W8-E – galeria modelu

Proste detale do Hurricane 1/48, które łatwo zrobisz samemu

Mój pierwszy Hurricane Mk I w skali 1/48

Trzy Hurricane Mk II 1/48